On-line: гостей 1. Всего: 1 [подробнее..]
АвторСообщение
постоянный участник




Сообщение: 6
Зарегистрирован: 03.02.13
Откуда: Polska, Biała Rawska
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 02:12. Заголовок: моя книга- Terenówka przez ćwierć świata - Iran- Azer..- Gruzja

Bądź szczęśliwy i daj szczęście innym. Спасибо: 0 
ПрофильЦитата Ответить
Ответов - 5 [только новые]


постоянный участник




Сообщение: 7
Зарегистрирован: 03.02.13
Откуда: Polska, Biała Rawska
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 02:58. Заголовок: http://passion4trav..

Bądź szczęśliwy i daj szczęście innym. Спасибо: 1 
ПрофильЦитата Ответить
постоянный участник




Сообщение: 97
Настроение: Великолепное
Зарегистрирован: 01.02.13
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 16:19. Заголовок: Piotr, спасибо огро..


Piotr, спасибо огромное, фильм необычайно интересный - с Вами пообщались глаза в глаза... Здорово!!!

А книгу - ещё придётся найти и прочесть. Скажите, книги ещё нет в электронной версии, ни в каком объёме?..

Чем ближе к истине, тем радостнее и светлее натура. Спасибо: 0 
ПрофильЦитата Ответить
постоянный участник




Сообщение: 9
Зарегистрирован: 03.02.13
Откуда: Polska, Biała Rawska
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 19:44. Заголовок: 440Гц Электронная ..



440Гц
Электронная версия пока не доступна.
Но я могу поделиться прелюдии и поместить фотографии, изображения.
Автор графики моя сестра Тереза ​​Karwecka-Górska



WSTĘP
Odkąd pamiętam, miałem jedno marzenie. Pragnąłem samemu
odkrywać świat, poznawać go wszystkimi zmysłami i od każdej strony:
dobrej i okrutnej, barwnej i szarej, zwykłej, radosnej i smutnej.
Świat taki, jaki jest faktycznie, a nie taki, jaki widać w kolorowych
magazynach, na widokówkach albo z okien hotelu, do którego przywiozło
nas biuro turystyczne. Oprócz pięknej fasady chciałem również
zobaczyć szare podwórko z jego zapachami i brzydotą. Chciałem
poznawać ludzi. Takich, jacy są na co dzień we własnych krajach, z ich
obyczajami, zwyczajami, a czasem dziwactwami.
Kiedyś można było jedynie czytać książki o podróżnikach i podróżach,
rzadziej jeździć samemu. My tu w Polsce, zwłaszcza średnie
i starsze pokolenie, wiemy to dobrze. Wiemy, czym była Żelazna
Kurtyna. Dzisiaj Polacy mają więcej możliwości. Mają szansę wirtualnego
zwiedzania świata. Jest telewizja, a w niej mnóstwo programów
o podróżach, jest także internet z jego prawie nieograniczonymi
zasobami. Poznawanie świata przez media wiele daje, ale
także trochę odbiera: zapachy, których nie poczujemy, dotyk rąk
witanych i żegnanych ludzi oraz przysłowiowy wiatr we włosach…
Aby mieć te 100 procent, trzeba ruszyć z miejsca.
Można podróżować na wiele sposobów. Można pojechać na
wycieczkę objazdową, na plażowanie pod palmą, można wyruszyć
z plecakiem na samodzielnie obmyśloną trasę. Można też
zorganizować sobie wyprawę własnym autem bądź zwiedzać
wybrany kraj samochodem wypożyczonym na miejscu, po dotarciu
tam na przykład samolotem.

Wszystkie rozwiązania mają zalety i wady. Nie będę tu o nich
pisał. Każdy ma z pewnością własne obserwacje. Ja zmoją żoną
jeździmy zawsze swoim samochodem i zawsze sami. Taki sposób
jest z pewnością trudniejszy niż wiele innych, przeważnie bardziej
kosztowny i wymaga większego wysiłku. Natomiast moim zdaniem
tylko tak możemy dostosować przebieg podróży do naszych
oczekiwań. Samochód daje nam taką swobodę, jakiej nie dałby żaden
inny środek lokomocji. Tylko my decydujemy, gdzie, kiedy i na
jak długo chcemy pojechać. Nie musimy się do nikogo dostosowywać,
nawet do towarzyszy podróży, choćby nie wiem jak bliskich –
bo „wędrujemy” sami. Co najwyżej czasami robimy dobre uczynki
i zabieramy przygodnych pieszych, jeśli jest nam z nimi po drodze.
A najfajniejsza przy takim sposobie objeżdżania świata jest
ta niewiadoma… Co będzie następnego dnia, za kolejnym zakrętem?
Co będę jadł, czy będę dzisiaj jadł cokolwiek? Gdzie będę
spał, kogo spotkam, jakich poznam ludzi, co będzie na kolejnej
granicy, na kolejnym posterunku wojskowym? Czujemy się na
swój sposób odkrywcami, jak Kolumb odkrywający codziennie
nowy, nieznany ląd.
Dlaczego tam?
Gruzja, Azerbejdżan, Iran i wschodnia Turcja – przypadek czy
głupi pomysł? Dlaczego akurat tam?
Każdy z tych krajów jest inny, ale wszystkie mają jedną wspólną
cechę. Leżą na obszarze, który z grubsza można nazwać kolebką
naszej cywilizacji chrześcijańskiej. Dodałbym jeszcze do nich
Armenię, Syrię, Jordanię, które zwiedzaliśmy wcześniej, oraz Irak
i Izrael, w których o zgrozo jeszcze nie byliśmy. Ta podróż miała
jakby zamknąć biblijną, mistyczną i zarazem mityczną pętlę. Góra
Ararat, Argonauci poszukujący Złotego Runa w Kolchidzie, Król
Dariusz, Estera, Kserkses, Jezus Chrystus, Apostołowie, Ormianie
i Gruzini – pierwsi chrześcijanie, Bizancjum… w naszych podróżach
ten aspekt miał zawsze wielkie znaczenie. Zawsze chcieliśmy dotrzeć
do miejsc ważnych dla kultury chrześcijańskiej albo mających
swoją biblijną historię.

Gruzja



Pierwszy raz pojechałem do tego kraju wiele lat temu, a złożyło
się na to kilka powodów.
Gruzja to kraj o jednej z najstarszych kultur chrześcijańskich,
który w 337 roku przyjął chrześcijaństwo za religię państwową
jako drugi na świecie. Pierwsza była w III wieku Armenia. Inny ważny
powód to tajemniczość Gruzji, jej nieodkryte dla podróżników
i turystów miejsca. Bardzo istotnym argumentem było też marzenie,
by dotrzeć do Uszguli – miasta kamiennych wież wśród wysokich
szczytów Kaukazu, o którym kiedyś czytałem.
Kolejnym bodźcem do poznania tego niezwykłego kraju była
mało znana historia dzielnych gruzińskich oficerów walczących za
naszą wolność w czasie drugiej wojny światowej w polskiej armii
i partyzantce. Tuż przed upadkiem Republiki Gruzińskiej w 1921
roku i bezpośrednio po nim kilkuset emigrantów podjęło służbę
w polskiej armii. Potem, po ostatecznym zaanektowaniu ich państwa
przez ZSRR w 1922 roku, większość z nich pozostała w niej na stałe.
W 1939 roku samych gruzińskich generałów było w polskiej armii
sześciu. Oficerowie z tego kraju walczyli w kampanii wrześniowej,
a ci z nich, którzy dostali się do sowieckiej niewoli, zostali zamordowani
w radzieckich katowniach oraz w Katyniu. Niektórzy przez okres
okupacji walczyli w AK-owskiej partyzantce, a potem w powstaniu
warszawskim. Wszyscy z tej grupy, którzy w trakcie powstania ewakuowali
się na Pragę, zostali zamordowani przez NKWD.
Niektórzy przedostali się na Zachód i tam dalej walczyli w Polskich
Siłach Zbrojnych. Ci, którzy wpadli w sowieckie ręce w czasie wojny
lub po niej, nie mieli żadnych szans na przeżycie. Gruzińscy oficerowie
emigranci byli szczególnie tropieni przez NKWD. Kilku z nich
ukrywało się po wojnie do 1956 roku pod fałszywymi nazwiskami.
Jeden został jeszcze w latach 80. pochowany pod fałszywym nazwiskiem,
a rodzina dopiero wtedy ujawniła jego prawdziwą tożsamość.
Walczyli „za wolność waszą i naszą”.
Polacy mieli okazję się zrewanżować Gruzinom za ich ofiarę.
W Gruzji bardzo jest Polakom i Polsce pamiętana interwencja
św.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2008 roku, kiedy rosyjskie
czołgi stały 30 km od gruzińskiej stolicy. Większość obiektywnych
obserwatorów i polityków ocenia, że jego zaangażowanie
się w tę sprawę oraz przylot kilku przywódców państw
Europy Środkowo-Wschodniej do Tbilisi w środku wojny skłoniły
świat do politycznego zaangażowania się w konflikt, do nacisku
na Rosję, aby powstrzymała ofensywę. W ten sposób Gruzja faktycznie
została uratowana.
To bohaterstwo polskiego prezydenta zostało docenione przez
Gruzinów. W 2010 r. prezydent Micheil Saakaszwili pokazał wielką
klasę i zyskał uznanie i szacunek Polaków, kiedy mimo ogromnych
trudności i przeszkód, w ostatniej chwili dotarł na Wawel na pogrzeb
Lecha Kaczyńskiego. Jako jeden z niewielu został zaproszony
do krypty Leonarda w podziemiach Wawelu, aby uczestniczyć wraz
z najbliższą rodziną Prezydenta w jego pochówku. Dla Gruzinów
takie zachowanie to norma, szacunek dla przyjaciela nakazuje oddać
mu cześć i honor. Dla nich nie są to puste słowa. Gdy określają
kogoś przyjacielem, mówią to bardzo poważnie. A przyjaciół się
szanuje. Dziś w Gruzji są pomniki Lecha Kaczyńskiego i ulice jego
imienia.
Jednym z ostatnich powodów, aby zacząć podróżować po
Gruzji, była niezwykła historia mojego krewniaka Aleksandra
Ramszy-Karweckiego – carskiego oficera i lekarza okulisty, który
przez prawie całą karierę wojskową na przełomie XIX i XX wieku
pełnił służbę na Kaukazie na terenie Gruzji, głównie w Kutaisi,
a zmarł i został pochowany w 1914 roku w Dżulfo – twierdzy tuż
przy granicy z Iranem. Dziś w Republice Nachiczewańskiej – części
Azerbejdżanu. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby
nie fakt, że jego córka Jadwiga Ramsza-Karwecka wyszła za mąż
około 1910 roku za księcia Jerzego Amatuni z Erewania – prawnika,
pochodzącego z najstarszego armeńskiego rodu o królewskim rodowodzie.
Wszystko to razem złożyło się na niezwykle silną inspirację
do poznania Gruzji, a także sąsiadującego z nią Azerbejdżanu.
Od 2009 roku, kiedy pisałem tę relację, w Gruzji bardzo wiele
się zmieniło. Opisuję w niej świat i realia gruzińskie w rok po
wojnie, która była straszliwym antraktem w powolnym budowaniu
przez młodą władzę nowoczesnego państwa. Mimo przebytej wojny
Gruzja cały czas zmierza konsekwentnie do stworzenia demokratycznej,
osadzonej w zachodnim systemie wartości republiki.
Sytuacja polityczna się normalizuje, a co za tym idzie, gospodarka
również poprawia swoją kondycję i stąd są pieniądze na
odbudowę bardzo zniszczonej infrastruktury. Wiele się zmieniło
na lepsze. Baza turystyczna jest już kilka razy większa niż w latach
2007 i 2009, ponieważ przyjeżdża tu coraz więcej turystów. Nie
tylko tych niskobudżetowych z plecakami, ale również tych zamożniejszych,
chcących wydać pieniądze na taki standard, do jakiego
przyzwyczaili się w rozwiniętych krajach.
Budowane są nowe drogi, odbudowywane zniszczenia.
Uchodźcy z Abchazji i Osetii, ci dawni i ci nowi, powoli wtapiają
się w społeczność Gruzji w jej obecnym kształcie i granicach. Wiele
miejsc opisanych przeze mnie w tej książce wygląda już zupełnie
inaczej. Trasa z Zugdidi do Mestii prawie na całej swojej długości
od zawsze bardzo widokowa i czasami trudna, jest już zwykłą
asfaltową drogą, gdzieniegdzie tylko z fragmentami z lekka off-
-roadowymi. Powstało kilka odcinków dróg ekspresowych.
Również trakt w okolicy Ackalciche przy armeńskiej granicy wiodący
do hitu turystycznego Gruzji – Wardzi, ma już asfaltową nawierzchnię.
Niezwykle widokowy i ekscytujący odcinek od Kazbegi
do granicy gruzińsko-rosyjskiej w stronę Władykaukazu, ze swoimi
estakadami i tunelami, jest po remoncie, a samo przejście graniczne
podobno jest otwarte, również dla innostrancew. Coraz częściej
w budzących wcześniej we mnie grozę otworach studzienek kanalizacyjnych
tkwią dekle. To cieszy. Tak więc Gruzja się zmienia,
powoli, ale na lepsze.
Najważniejsze jednak dla mnie i dla mojej wrażliwości, ale myślę,
że też dla wizerunku Gruzji i Gruzinów w świecie jest to, że
z centralnego placu w Gori zniknął pomnik Stalina…

Azerbejdżan



Pewnie każdy w szkole czytał Przedwiośnie Stefana Żeromskiego.
Wbrew temu, co mówi młodzież, lektury są czasami całkiem ciekawe.
Książka Żeromskiego wywarła na mnie ogromne wrażenie. Czytałem
ją wiele razy. Historia Polaków z Baku przypominała mi dzieje mojej
własnej rodziny, od setek lat żyjącej na Kresach, a po rozbiorach
osiedlającej
się na podbijanych przez Imperium ziemiach. Wśród moich
krewnych było wielu oficerów w służbie cara.
Losy rodziny Cezarego Baryki były losami tysięcy rodzin szukających
szczęścia na Wschodzie albo po prostu będących potomkami
zesłańców. W Rzeczypospolitej okresu międzywojennego to
było zupełnie normalne, gdy na jakimś przyjęciu ktoś mówił: „ja
pochodzę z Petersburga”, „ja z inflanckiej szlachty jestem”, a jeszcze
ktoś inny: „a ja z Baku, inżynier od nafty”. Tak więc w końcu
ruszyłem śladami Cezarego.
Słyszałem też kiedyś o plemieniu Albańczyków – olbrzymach
zamieszkujących niegdyś tereny dzisiejszego Azerbejdżanu, których
potomkowie podobno żyją w małej wioseczce, do której ciężko
dotrzeć, wysoko w górach przy granicy z Czeczenią. Poza tym
chciałem odnaleźć grób mojego krewniaka w Dżulfo, no i do Iranu
jakoś trzeba dotrzeć… W Armenii kiedyś już byliśmy, więc wybraliśmy
drogę przez Azerbejdżan.
Jest to państwo, któremu nie zależy specjalnie na zwiedzających.
Skomplikowane procedury uzyskiwania wizy turystycznej
oraz ogromne opłaty za ewentualny wjazd samochodem (w 2012
roku na granicy należy wpłacić kaucję w wysokości kilku tysięcy
euro) powodują, że turystów jest tu dość mało. I co za tym idzie,
wiedza o tym kraju jest niewielka.
System polityczny Azerbejdżanu nazwałbym sterowaną, autorytarną
demokracją. W dużym stopniu jest to kraj policyjny, przypominający
pod tym względem Białoruś. Jednocześnie niezwykle bogaty
ze względu na własne zasoby ropy naftowej i gazu. Rządzi tu klan
Alijewów i rodzin pochodzących z Republiki Nachiczewańskiej, którym
bardziej zależy na utrzymaniu władzy i czerpaniu korzyści z tych
zasobów i niż na rozwijaniu turystyki. Podobnie zresztą jak w wielu
krajach żyjących z surowców energetycznych – w większości z nich
panują autorytarne systemy polityczne. Gdy państwo ma jedno, ale
za to ogromne źródło dochodu, zdobycie władzy i jej utrzymanie stawia
zwycięzców na pozycji królów, z nieograniczonymi możliwościami
rozdawnictwa dóbr posłusznym i likwidowania niepokornych.
I tak też jest w Azerbejdżanie. Ponadto kraj ten jest od 20 lat w stanie
wojny z Armenią, co powoduje ograniczenia w podróżowaniu
i wzmożoną aktywność policji i wojska na ulicach.
Jak napisałem, w Azerbejdżanie turystów jest niewielu. A szkoda.
Jak się okazało, jest to pod każdym względem bardzo ciekawy kraj.
Piękne, sięgające 5000 m góry, interesująca kultura wracająca po 70
latach komunizmu do swoich islamskich, szyickich korzeni i historia
z polskimi akcentami dają każdemu turyście duże możliwości znalezienia
czegoś dla siebie. Plaża dla leniuchów, góry dla ambitnych
i lubiących się męczyć, zabytki i historia dla ciekawych, off-road dla
maniaków 4x4 i tajemniczość nieznanej krainy dla odkrywców.
Pobyt w Azerbejdżanie pozostawił w nas o wiele więcej wrażeń,
niż się wcześniej spodziewaliśmy. Z pewnością tam jeszcze
wrócimy…

Iran



Jest to chyba jedyne poza Chinami państwo na ziemi, które nieprzerwanie
istnieje od prawie 2500 lat. Ostatnimi laty nie ma dobrej
prasy z powodów politycznych i wzbudza strach na świecie.
Choć to zabrzmi dziwnie, Iran pod względem politycznym jest
demokracją. Jednakże jest ona ograniczona prymatem religii. Tam
gdzie zaczyna się szariat, tam demokracja się kończy. W ogólnej
opinii jest to kraj nieprzyjazny i wrogi cudzoziemcom, do którego
przyjazd jest szaleństwem. Chcieliśmy z Ewą zaryzykować.
Inspirował nas Szachinszach Kapuścińskiego oraz inne bardziej
lub mniej znane historie o Iranie. Wiedziałem, że w tym islamskim
kraju składającym się w połowie z Persów, w ćwierci z Azerów
oraz w niewielkim stopniu z Turkmenów, Beludżów i Arabów, żyją
też niewielkie społeczności chrześcijan – Ormian – oraz Żydów
mających tu swoje synagogi i miejsca kultu. To wprowadzało pewien
dysonans wobec przekazów medialnych przedstawiających
Iran jako straszny ortodoksyjny reżim, gdzie tylko czeka się, aby
zabić „niewiernego”. Rzeczywistość okazała się inna. W Szirazie
byliśmy w kościele chrześcijańskim, w Isfahanie jest cała dzielnica
chrześcijańska, gdzie Ormianie mają swoje kościoły i swobodnie
praktykują religię. A do znajdującej się tam katedry Vank
przyjeżdżają irańscy turyści z całego kraju, aby zobaczyć arcydzieła
sztuki malarskiej i artystyczne wyobrażenie Boga. Muzułmanie
bowiem, podobnie jak Żydzi, nie mają w swojej kulturze Jego wizerunków.
Zaś w Hamedanie istnieje od 2500 lat mauzoleum żony
króla Kserksesa – Żydówki, biblijnej Estery, oraz synagoga, do
której Żydzi chodzą się modlić. Pewnie niemal każdy oglądał film
Aleksander Oliviera Stone’a. Groby króla Cyrusa i Dariusza istnieją
w Iranie do dzisiaj.
Poza tym kraj Persów ma też swoją polską, bohaterską, a zarazem
tragiczną historię. W 1942 roku ewakuowano tędy polskie
ofiary sowieckich łagrów oraz żołnierzy z oddziałów tworzonych
na terenie ZSRR z polskich jeńców obozów sowieckich. Generał
Anders wyprowadził z sowieckiego piekła i uratował od zagłady
około 130 tysięcy polskich obywateli. Zostali oni zesłani przez
Sowietów w najdalsze krańce stalinowskiego imperium po tym,
jak ZSRR zajął wschodnią część Rzeczypospolitej 17 września
1939 roku. Kilkaset osób spośród ocalonych, w tym wiele dzieci,
zmarło już w Iranie z wycieńczenia i chorób. Ofiara straszna, ale
znając los tych, co pozostali w Rosji, albo tych, którzy nie doczekali
wyprowadzenia „z domu niewoli” przez generała Andersa,
można przeżegnawszy się uznać ją za niewielką. Polski cmentarz
tych ofiar znajduje się w Bandar-e-Anzali, dawniej Pahlavi, na
wybrzeżu Morza Kaspijskiego.


Zwieńczeniem naszej trasy była wschodnia Turcja. Dlaczego?
Bo to dawne królestwo Ormian z ich stolicą Ani. Poza tym tu znajdziecie
górę Ararat, Arkę Noego oraz bitnych i groźnych Kurdów
walczących o wolność. Czy trzeba więcej? Zapraszam do lektury.

Bądź szczęśliwy i daj szczęście innym. Спасибо: 1 
ПрофильЦитата Ответить
постоянный участник




Сообщение: 71
Зарегистрирован: 04.02.13
Откуда: Псков
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 20:51. Заголовок: Графика классная. На..


Графика классная. На русском языке не планируется издание?

Спасибо: 0 
ПрофильЦитата Ответить
постоянный участник




Сообщение: 10
Зарегистрирован: 03.02.13
Откуда: Polska, Biała Rawska
ссылка на сообщение  Отправлено: 08.02.13 21:44. Заголовок: Litops Я не думал ..


Litops

Я не думал об этом ... но это интересная идея

Я могу продать авторскиe правo в России ... Кто хочет купить?
недорого...

Bądź szczęśliwy i daj szczęście innym. Спасибо: 0 
ПрофильЦитата Ответить
Ответ:
1 2 3 4 5 6 7 8 9
большой шрифт малый шрифт надстрочный подстрочный заголовок большой заголовок видео с youtube.com картинка из интернета картинка с компьютера ссылка файл с компьютера русская клавиатура транслитератор  цитата  кавычки моноширинный шрифт моноширинный шрифт горизонтальная линия отступ точка LI бегущая строка оффтопик свернутый текст

показывать это сообщение только модераторам
не делать ссылки активными
Имя, пароль:      зарегистрироваться    
Тему читают:
- участник сейчас на форуме
- участник вне форума
Все даты в формате GMT  3 час. Хитов сегодня: 114
Права: смайлы да, картинки да, шрифты да, голосования нет
аватары да, автозамена ссылок вкл, премодерация откл, правка нет